Przychodzicie na publiczną plażę i rozkładacie ręcznik. Po chwili ktoś każe Wam odejść, bo miejsce ma służyć klientom wypożyczalni leżaków. Taka scena wydarzyła się na Malcie, a podobne konflikty rozlewają się po Europie.
Plaży nie trzeba kupić, żeby przejąć nad nią kontrolę
Zwykle nikt nie przejmuje plaży na własność. Problem zaczyna się, gdy ktoś zamyka znane od lat dojście, ustawia ogrodzenie albo zajmuje najlepszą część brzegu płatnymi leżakami. Plaża nadal jest publiczna, lecz w praktyce coraz trudniej z niej skorzystać.
Tak było w czerwcu 2026 r. nad Blue Lagoon na Malcie. Pracownik urzędu próbował przegonić plażowicza, bo w tym miejscu działała wypożyczalnia leżaków. Na nagraniu tłumaczył, że firma „tu płaci”.
Gdy film trafił do sieci, urząd wyjaśnił, że pracownik nie miał racji. Blue Lagoon pozostaje publiczna. Firma może wynajmować leżaki i parasole, ale nie wolno jej decydować, kto usiądzie nad wodą.
Tyle teorii. W praktyce rzędy pustych leżaków potrafią zająć najlepszą część niewielkiej zatoki jeszcze przed przybyciem pierwszych turystów.
Dla osób wybierających wakacje ten spór ma prosty skutek. Publiczna plaża nie gwarantuje miejsca na ręcznik, a hotelowa prywatna plaża nie zawsze oznacza, że wejście, parasol i leżaki są wliczone w cenę pobytu.
W portugalskiej Arrábidzie stawką jest również samo dojście do morza. Właściciele posiadłości Herdade da Comenda wystąpili do sądu o uznanie praw do terenów obejmujących pięć plaż. Portugalska Agencja Środowiska i prokuratura bronią ich publicznego statusu, ale mieszkańcy wskazują też na ogrodzenia oraz ograniczanie tradycyjnych dróg.
Nawet korzystny wyrok nie rozwiązuje więc wszystkiego. Publiczna plaża niewiele daje, jeśli prowadząca do niej droga kończy się płotem.
Zaczęło się od ręczników. Potem wkroczyły drony
W 2023 r. mieszkańcy greckiej wyspy Paros zaczęli porównywać umowy koncesyjne z powierzchnią faktycznie zajmowaną przez bary i wypożyczalnie. Gdy odkrywali nadmiarowe rzędy leżaków, przychodzili z własnymi ręcznikami i rozkładali je na piasku, który powinien pozostać wolny.
„Ruch ręcznikowy” szybko dotarł na inne wyspy. Grecki rząd uruchomił później aplikację MyCoast. Pokazuje ona na mapie granice płatnych stref i pozwala zgłosić zajęcie dodatkowej powierzchni albo utrudnianie dojścia do morza.
Do końca czerwca 2024 r. użytkownicy przesłali 8911 zgłoszeń. Kontrolerzy usuwali nielegalnie ustawiony sprzęt, nakładali kary i zamykali firmy działające bez zezwoleń. Jedno z przedsiębiorstw otrzymało 220 tys. euro kary. Urzędnicy zaczęli także wykorzystywać zdjęcia satelitarne i drony, aby sprawdzać, czy właściciele barów nie przesuwają granic swoich stref.
W 2026 r. Grecja objęła szczególną ochroną 251 plaż. Nie wolno na nich ustawiać komercyjnych leżaków, parasoli ani tymczasowych konstrukcji. Głównym celem jest ochrona przyrody, ale dla plażowicza efekt widać od razu – miejsce na własny ręcznik nie znika pod kolejnymi rzędami płatnego sprzętu.
Grecy nie są sami. W lipcu 2026 r. mieszkańcy Gümüşlük w tureckim Bodrum również maszerowali na plażę z ręcznikami. Sprzeciwiali się rozrastającym się strefom komercyjnym oraz klubom, które zamiast biletu wstępu żądają od gości wydania określonej kwoty w barze lub restauracji.
Na Majorce przeciwnikiem nie jest koncesja, lecz tłok. Mieszkańcy wspólnie zajmowali popularne plaże, aby pokazać, że w szczycie sezonu sami tracą możliwość korzystania z wybrzeża. Inny mechanizm, ten sam spór – kto naprawdę może odpoczywać nad morzem?
Prywatna plaża może oznaczać tylko płatny leżak
Hotelowe opisy nie rozstrzygają tego problemu, bo określenie prywatna plaża nie ma jednego znaczenia. Hotel może zarządzać wydzieloną strefą, współpracować z klubem albo jedynie dowozić gości na plażę. Sam brzeg często pozostaje publiczny, a płaci się za sprzęt i obsługę.
Różnice między krajami są duże. W Hiszpanii plaże nie mogą służyć do prywatnego użytku, a sezonowe instalacje nie powinny zajmować więcej niż połowy ich powierzchni. We Francji co najmniej 80 proc. długości i powierzchni plaży musi pozostać wolne od wyposażenia. Chorwacja zniosła kategorię „plaż hotelowych” i zabroniła pobierania opłaty za samo wejście.

Leave a Comment